Dochodzenie roszczeń na terytorium Unii Europejskiej

Konsekwencją przystąpienia Polski do Unii Europejskiej jest niewątpliwie swoboda przepływu osób. Obecnie, bez najmniejszych problemów możemy przemieszczać się po terytorium krajów członkowskich. Niewątpliwie taka sytuacja ma mnóstwo plusów – i stanowi olbrzymie ułatwienie – jednak nie możemy zapomnieć także o związanych z tym minusach. Osoby opuszczające Polskę często wyjeżdżają nie tylko w poszukiwaniu pracy i lepszego życia, niestety część z nich próbuje uciec przed negatywnymi konsekwencjami swojego postępowania w kraju. Do takich osób pewnością zaliczać się będą dłużnicy, którzy w wyjeździe dostrzegają szansę na niepłacenie swoich zobowiązań.

Simbol flag of european union
Simbol flag of european union

Pojawia się pytanie, czy w sytuacji, gdy nasz dłużnik przebywa poza granicami Polski mamy możliwość na skuteczne odzyskanie naszych pieniędzy? Przede wszystkim należy zacząć od wszczęcia postępowania o zapłatę na terytorium Polski, a po jego prawomocnym zakończeniu przejść do odpowiedniej procedury windykacyjnej.

Kodeks postępowania cywilnego przewiduje instytucję Zaświadczenia Europejskiego Tytułu Egzekucyjnego, gdzie po uzyskaniu niniejszego zaświadczenia wierzyciel uzyskuje możliwość egzekwowania przysługujących mu wierzytelności. W celu uzyskania zaświadczania Europejskiego Tytułu Egzekucyjnego w pierwszej kolejności należy dysponować tytułem egzekucyjnym w postaci prawomocnego orzeczenia sądu lub ugody zawartej przed sądem bądź zatwierdzonej przez sąd.

Należy zaznaczyć, iż nie wszystkie orzeczenia sądowe, jak również ugody, będą kwalifikowały się do wydania dla nich zaświadczenia. Zaświadczenie wydawane jest wyłącznie dla tytułów egzekucyjnych dotyczących roszczeń bezspornych. Roszczenie można uznać za bezsporne jeżeli nasz dłużnik uznał ciążący na nim dług, np. w formie ugody lub dokumentu urzędowego, nie wniósł środka zaskarżenia, tym samym uznając roszczenie.

Jeżeli dysponujemy już tytułem egzekucyjnym możemy w następnej kolejności złożyć wniosek o wydanie zaświadczenia Europejskiego Tytułu Egzekucyjnego. Z wnioskiem powinniśmy wystąpić do sądu, który wydał orzeczenie w niniejszej sprawie lub do sadu, przed którym zawarto lub zatwierdzono ugodę. Koszt takiego wniosku to 50 zł. W sytuacji, gdyby sąd odmówił wydania niniejszego zaświadczenia, to na takie postanowienie przysługuje zażalenie. Jeżeli zostanie nam wydane zaświadczenie europejskiego tytułu egzekucyjnego uzyskujemy możliwość egzekwowania naszych wierzytelności, bez wszczynania dodatkowych procedur na terytorium danego państwa członkowskiego- na terytorium którego przebywa dłużnik. Dzięki zaświadczeniu będziemy mogli kierować wniosek egzekucyjny- oczywiście według procedur obowiązujących w danym państwie członkowskim – do odpowiedniego organu zajmującego się egzekwowaniem długów (najczęściej takimi organami są zagraniczni odpowiednicy polskich komorników).

Katarzyna Pasek – aplikant radcowski

CHWILÓWKI CZYLI POŻYCZAMY OD JEDNYCH A PŁACIMY DRUGIM ?

Od pewnego czasu olbrzymią popularnością cieszą się tzw. Chwilówki, czyli pożyczki na niewysokie kwoty z krótkim terminem zwrotu, do wzięcia których zazwyczaj nie wymaga się żadnych zaświadczeń o dochodach ani skomplikowanych formalności. Oferty firm pożyczkowych są niezwykle kuszące, dzięki czemu coraz więcej osób wpada w tzw. „spiralę długów”. W związku z trudnościami w spłacie, uprzednio wziętej „chwilówki”, często pożyczkobiorcy zaczynają stawać się niewidzialnymi dla upominających się o zwrot pieniędzy wierzycieli.

dav
dav

Na tym etapie najczęściej do gry zaczynają wkraczać firmy windykacyjne- czyli wyspecjalizowane podmioty, które zajmują się odzyskiwaniem niespłaconych należności. Od takich firm dłużnicy zaczynają otrzymywać wezwania do zapłaty, pojawiają się telefony przypominające o upływie terminu spłaty, coraz częściej dłużnik znajduje także w swojej skrzynce na listy nakaz zapłaty wraz z pozwem…

Najczęściej po otrzymaniu przesyłki z sądu nie jesteśmy w stanie zidentyfikować osoby powoda-czyli tego kto wystąpił przeciwko nam z pozwem. Pożyczyliśmy przecież pieniądze od X a pozywa nas Y, z którym nic nas nigdy nie łączyło. W trakcie lektury uzasadnienia pozwu najczęściej natrafiamy na mądre sformułowani, iż „ wierzytelność przysługująca X została z dniem …….. scedowana na rzecz podmiotu Y, w związku z czym przysługują mu teraz wszelkie wynikające z tego uprawnienia”. Pojawia się teraz pytanie: I co dalej ?

Przede wszystkim należy rozważyć wniesienie środka odwoławczego, odnośnie którego zawarte jest pouczenie na doręczonym nam nakazie zapłaty. Najczęściej będziemy wnosić sprzeciw lub zarzuty- wszystko zależy od tego jaki nakaz zapłaty otrzymaliśmy. Co jednak robimy z naszym nieznanym powodem? Do pozwu załącza się zawsze komplet dokumentów. Jeżeli w pozwie była mowa o cesji wierzytelności, to taka umowa cesji powinna także być załączona. Jeżeli taki załącznik odnajdziemy należy dokładnie sprawdzić, czy jest tam precyzyjnie wskazana nasza umowa – z numerem i datą jej podpisania z podaniem stron umowy, kwotą pożyczki itp. Ma to istotne dla nas znaczenie. Jak bowiem wynika z kodeksu cywilnego wierzyciel- czyli ten który udzielił nam pożyczki może taki dług przekazać odpłatnie lub nie innemu podmiotowi. Do takiego przeniesienia uprawnień dochodzi najczęściej właśnie na podstawie umowy cesji. Jednak aby taka umowa odniosła skutki w stosunku do nas- czyli do pożyczkobiorców nasz dług musi być w umowie precyzyjnie określony. To na stronie powodowej ciąży przecież obowiązek wykazania i udowodnienia, że może od pozwanego skutecznie się czegoś domagać. Jeżeli umowa cesji jest ogólna i zawiera stwierdzenie np., że podmiot X przeniósł umową cesji z dnia…… na podmiot Y wszelkie przysługujące mu wierzytelności” wówczas nie mamy pewności że taką umową została objęta także nasza wierzytelność-czyli wzięta przez nas chwilówka. W takiej sytuacji bardzo ważne jest podniesienie w środku odwoławczym zarzutu tzn. braku legitymacji czynnej”. Brak legitymacji czynnej oznacza, iż powód nie jest uprawniony do tego aby od nasz czegoś żądać, gdyż nie przedstawił on wystarczających dowodów na udowodnienie swego uprawnienia. Taki zarzut jest bardzo ważny, gdyż może skutkować oddaleniem przez sąd powództwa, czyli zostaniemy „cywilnie uniewinnieni”.

Ponadto otrzymując nakaz wraz z pozwem będącym następstwem niespłaconej chwilówki warto się zastanowić, czy powód może się jej spłacenia jeszcze domagać. Należy zauważyć, że tak jak żywność ulega przeterminowaniu, tak nasze zobowiązania także się przedawniają. Umowa pożyczki, jeżeli była zawarta z podmiotem profesjonalnym, czyli przedsiębiorcą przedawni się po 3 latach. Musimy więc sprawdzić kiedy taką pożyczkę zaciągnęliśmy i kiedy ustalony był termin jej spłaty, gdyż od tego czasu liczymy 3-letni termin przedawnienia. Jeżeli z naszych obliczeń wyjdzie, że roszczenie jest przedawnione wówczas w środku odwoławczym należy napisać, iż „pozwany podnosi zarzut przedawnienia”. Pamiętajmy, że Sąd nie będzie z własnej inicjatywy sprawdzał czy nasze zobowiązanie uległo przedawnieniu, bo to że jest ono przedawnione nie oznacza, ze nigdy go nie było i że przestało istnieć.
Reasumując otrzymując nakaz zapłaty od nieznanego nam podmiotu należy uważnie zapoznać się z uzasadnieniem pozwu i dołączonymi do niego załącznikami, gdyż firmy windykacyjne często bazują na niewiedzy i strachu dłużników.

Katarzyna Pasek – Prawnik RTiP

Jak sprzedać nieruchomość rolną bez ograniczeń?

Ostatnio w mediach bardzo szeroko komentowano zmiany w prawie dotyczące sprzedaży nieruchomości rolnych, które ku zadowoleniu notariuszy zmobilizowały właścicieli do zbycia nieruchomości przed dniem 30 kwietnia 2016r. W tej dacie bowiem zaczęła obowiązywać ustawa z dnia 14 kwietnia 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej oraz Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (dalej zwana „ustawą o sprzedaży”), z założenia ograniczająca prawo właściciela do rozporządzania własnością nieruchomości rolnej. W sporym uproszczeniu, nabywcą nieruchomości rolnej może zostać jedynie rolnik indywidualny lub osoba bliska zbywcy; jednostka samorządu terytorialnego; Skarb Państwa lub Agencja działająca na jego rzecz; bądź osoba prawna działającą na podstawie przepisów o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego, zaś zbycie nieruchomości z pominięciem ustawowych rygorów powoduje nieważność transakcji.

P1100177

Czy restrykcyjne przepisy zawierają luki pozwalające na ominięcie obostrzeń?
Na potrzeby niniejszego artykułu, w celu pełniejszego zobrazowania stanu faktycznego, przyjmijmy że Pan Roman Sprytny jest właścicielem nieruchomości rolnej o powierzchni wynoszącej 60 arów, która nie została objęta planem zagospodarowania przestrzennego. Pan Roman chciałby sprzedać swe grunty ze sporym zyskiem. Jakie czynności powinien podjąć?

Pierwszy krok, w wypadku gdy dla działki nie został ustalony plan zagospodarowania przestrzennego, to wystąpienie z wnioskiem o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Po uzyskaniu takowej (oczywiście przyjmujemy, że w decyzji ustalono zabudowę mieszkaniową/usługową) należy rozważyć możliwość realizacji podziału geodezyjnego nieruchomości rolnej, tzn. wyodrębnienia osobnych działek, skutkującego zmianami zapisów w ewidencji gruntów i budynków. Zasady i tryb dokonywania ewidencyjnych podziałów nieruchomości reguluje ustawa z dnia 21 sierpnia 1997r. o gospodarce nieruchomościami (dalej jako „u.g.n.”). Ustawa ta w art. 93 ust. 2a i 3a stanowi, iż podział nieruchomości położonych na obszarach przeznaczonych w planach miejscowych na cele rolne i leśne, a w przypadku braku planu miejscowego wykorzystywanych na cele rolne i leśne, powodujący wydzielenie działki gruntu o powierzchni mniejszej niż 0,3 ha, jest dopuszczalny pod warunkiem, że działka ta zostanie przeznaczona na powiększenie sąsiedniej nieruchomości lub pod drogi wewnętrzne lub dokonana zostanie regulacja granic między sąsiadującymi nieruchomościami lub w przypadkach wskazanych w art. 95 u.g.n. Jednak Pan Sprytny skrupulatnie przeanalizował treść powyższego przepisu i dostrzegł, że dotyczy on podziału nieruchomości rolnych i leśnych w rozumieniu nadanym jedynie przez komentowaną ustawę. Mianowicie, zgodnie z u.g.n. w przypadku braku na danym terenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego za nieruchomości wykorzystywane na cele rolne i leśne uznaje się nieruchomości wykazane w katastrze nieruchomości jako użytki rolne albo grunty leśne oraz zadrzewione i zakrzewione, a także wchodzące w skład nieruchomości rolnych użytki kopalne, nieużytki i drogi, jeżeli nie ustalono dla nich warunków zabudowy i zagospodarowania terenu (art. 92 ust. 2). W tym miejscu przypomnę treść art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 27 marca 2003r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, zgodnie z którym w przypadku braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje m. in. w drodze decyzji o warunkach zabudowy. Wnioski nie są trudne- użyty w art. 92 ust. 2 u.g.n. zwrot „warunki zabudowy i zagospodarowania terenu” obejmuje decyzje o warunkach zabudowy. Zatem nieruchomość Pana Romana po wydaniu ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy nie będzie spełniać warunków określonych w art. 92 u.g.n. (nie będzie uznawana jako rolna/ leśna), dlatego też przepisy art. 93 ust. 2a i 3a u.g.n. nie znajdą zastosowania do podziału takiej nieruchomości, choćby wydzielane działki gruntu miały mieć powierzchnię mniejszą niż 0,3 ha.

„Tłumacząc” NIE- PRAWNIKOWI, brak jest podstaw do zaliczenia nieruchomości, określonej w ewidencji gruntów jako grunt rolny, do nieruchomości wykorzystywanych na cele rolne w rozumieniu art. 92 ust. 2 u.g.n, jeżeli w stosunku do nieruchomości zostały ustalone warunki zabudowy i zagospodarowania terenu. W konsekwencji w skutek objęcia nieruchomości rolnej decyzją ustalającą warunki zabudowy, podział nieruchomości podporządkowany jest warunkom określonym w decyzji, chociaż samo jej wydanie nie zmienia przeznaczenia nieruchomości (nadal pozostającej nieruchomością rolną). Jednocześnie jednak owa nieruchomość jest traktowana w procedurze podziałowej nie jak nieruchomość rolna, ale jak nieruchomość, którą można zagospodarować na inne cele (wynikające z wydanej decyzji).
Skoro po uzyskaniu decyzji o warunkach zabudowy nieruchomość Pana Romana nie będzie już uznawana w rozumieniu u.g.n. za nieruchomość rolną, to do jej podziału odpowiednie zastosowanie znajdzie art. 94 u.g.n. To informacja bardzo korzystna, oznaczająca, że podziału działki będzie można dokonać, jeżeli: nie będzie sprzeczny z przepisami odrębnymi albo będzie zgodny z warunkami określonymi w decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. To niezbyt surowe wymagania, prawda?

Podsumowując, po uzyskaniu ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy rozpoczynamy kolejny etap- procedurę podziałową nieruchomości na działki o powierzchni mniejszej niż 0,3 ha. Dlaczego?
Uzasadnia to przepis art. 1a pkt 2 znowelizowanej ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (dalej zwaną „u.k.u.r.”), z którego wynika, iż jeżeli powierzchnia poszczególnych działek, powstałych po dokonanym podziale będzie mniejsza niż 0,3 ha, to u.k.u.r. nie będzie miała zastosowania. Wyjaśniając, sprzedaż nowo wydzielonych nieruchomości nie będzie ograniczona.

Niemniej w prawie trudno o jednoznaczności. Niejako w opozycji do powołanego przepisu stoi art. 11 ustawy o wstrzymaniu sprzedaży, zgodnie z którym przepisów zmienionej ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego nie stosuje się m. in. do nieruchomości rolnych, które w dniu wejścia w życie zmian w ostatecznych decyzjach o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu przeznaczone są na cele inne niż rolne. Skoro ustawodawca wyraźnie wskazał na ograniczenie w obowiązywaniu znowelizowanej ustawy co do decyzji wydanych przed dniem 30 kwietnia 2016r., to decyzje zapadłe po tym dniu nie zapewnią wyłączenia stosowania wprowadzonych ograniczeń?

Aby rzetelnie udzielić odpowiedzi na powyższe pytanie, w pierwszej kolejności wyjaśnię termin „nieruchomości rolnej” na gruncie u.k.u.r., gdyż jego rozumienie nie jest takie samo jak przyjęte w u.g.n. Zatem nieruchomości rolne to te, które są lub mogą być wykorzystywane do prowadzenia działalności wytwórczej w rolnictwie w zakresie produkcji roślinnej i zwierzęcej, nie wyłączając produkcji ogrodniczej, sadowniczej i rybnej, z wyłączeniem jednak nieruchomości położonych na obszarach przeznaczonych w planach zagospodarowania przestrzennego na cele inne niż rolne. Wniosek- decydujące znaczenie ma przeznaczenie określone w planach zagospodarowania przestrzennego, a nieruchomość Pan Romana nawet po uzyskaniu ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy, w rozumieniu u.k.u.r. będzie uznawana za nieruchomość rolną (bo brak planu zagospodarowania).

Jednak nie ma to większego znaczenia. Skoro działki Pana Sprytnego (nawet jeśli uznamy je za rolne), będą mniejsze niż 30 arów, to u.k.u.r. ich nie dotyczy. Co oznacza, że będzie istniała możliwość ich zbycia bez rygorów wprowadzonych w ostatnich miesiącach, bowiem art. 1a pkt. 2 u.k.u.r. wciąż obowiązuje! Dlatego też trzecim- ostatnim krokiem jest opublikowanie ogłoszenia o sprzedaży nieruchomości.
DLA LENIWYCH- KILKA SŁÓW PODSUMOWANIA:

Uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy stwarza możliwość do dokonania podziału nieruchomości na działki mniejsze niż 0,3 ha, a zatem takie do których nie odnoszą się restrykcyjne przepisy ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Innymi słowy, nieruchomość rolna po uzyskaniu ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy może zostać podzielona zgodnie z uzyskaną decyzją (w myśl art. 94 u.g.n.), a następnie zbyta bez rygorów wprowadzonych ustawą o wstrzymaniu sprzedaży.

Katarzyna Jaworska – aplikant radcowski

Rewolucja w prawie pracy korzystna dla pracowników

Nadchodzą długo oczekiwane zmiany w umowach o pracę. Od 1 września 2016 r. wejdzie w życie nowelizacja Kodeksu pracy, dzięki której zniknie problem tak zwanego „syndromu pierwszej dniówki.”

Koniec z uprzywilejowaniem pracodawcy

Do tej pory, w przypadku wykazania przez kontrolę legalności zatrudnienia z Państwowej Inspekcji Pracy nieprawidłowości, pracodawcy mieli uprzywilejowaną pozycję. Jeżeli osoba świadcząca pracę nie posiadała umowy, pracodawcy często wskazywali, że jest to pierwszy dzień w pracy danego pracownika. Działo się tak, ponieważ obecnie obowiązujące przepisy dopuszczają doręczenie pracownikowi umowy do końca pierwszego dnia pracy. Zgodnie bowiem z art. 29 § 2 Kodeksu Pracy umowę o pracę zawiera się w formie pisemnej, jeżeli zaś ta forma nie zostanie zachowana, to pracodawca ma obowiązek potwierdzić pisemne ustalenia stron najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy.
Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że prawie 1/5 kontrolowanych pracodawców praktykuje powierzanie pracy bez pisemnego jej potwierdzenia. Oczywistą konsekwencją takich nadużyć jest podrzędna pozycja pracownika, który nie tylko nie ma zapewnionych odpowiadających mu warunków pracy, płacy i zakresu obowiązków, ale także nie może liczyć na zgłoszenie go do ubezpieczenia społecznego.

Na zmianach zyskają pracownicy i inspektorzy

W dniu 13 maja Sejm przyjął nowelizację wprowadzającą obowiązek wręczenia pracownikowi pisemnej umowy o pracę bądź samego potwierdzenia ustaleń dotyczących umowy – przed dopuszczeniem do do pracy. Jeśli zatem kontrola legalności wskaże, że liczba umów lub poświadczeń nie odpowiada liczbie pracowników obecnych w zakładzie – sytuacja zdaje się być klarowna. W razie bowiem nie zachowania powyższego wymogu, pracodawcy będzie grozić grzywna w wysokości od 1.000 zł do 30.000 zł. Kluczowe natomiast będzie ułatwienie Państwowej Inspekcji Pracy wykazania nielegalnego zatrudnienia – nie wystarczą tłumaczenia pracodawcy, że pracownik pracuje dopiero pierwszy dzień.
Dodatkowo zyskają pracownicy. Dysponując pisemną umową jeszcze przed dopuszczeniem do pracy, pracownik będzie miał większą łatwość w dochodzeniu swoich praw, także przed sądem. To samo dotyczy egzekwowania przysługujących pracownikowi świadczeń ze stosunku pracy, nie wspominając już o korzyściach płynących z ochrony systemu ubezpieczeń społecznych.

Alicja Bończak – prawnik Roczniak Tokarczyk i Partnerzy

Timeshare?

Jak co roku, w związku ze zbliżającymi się wakacjami, każdy z nas zaczyna szukać odpowiedniej dla siebie oferty spędzenia wolnego czasu. Zazwyczaj będzie to umowa biurem podróży, zapłata a następnie wylot do wybranego miejsca. Istnieje też inne rozwiązanie, skierowane do osób, które już upatrzyły sobie swoje wymarzone miejsce i nie potrafią wyobrazić sobie wakacji bez jego odwiedzin. Tym rozwiązaniem będzie timeshare.

1

Umowa timeshare polega na nabyciu prawa do korzystania z letniej rezydencji, położonej w egzotycznym kraju, w okresach wskazanych w umowie – zazwyczaj kilkanaście dni każdego roku. W zamian korzystający oczywiście zobowiązany jest do uiszczania stosownej opłaty. Umowa powinna być sporządzona w formie pisemnej, a czas jej trwania nie może być krótszy niż rok. Oprócz tego powinna również zawierać szczegółowe informacje dotyczące szeregu uprawnień konsumenta, m.in. wzmiankę o prawie do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni od jej zawarcia. Dla zachowania ww. terminu wystarczające jest np. nadanie pocztą oświadczenia o odstąpieniu od umowy (liczy się data stempla pocztowego).

Umowa timeshare często bywa utożsamiana z tzw. własnością wakacyjna. Pojęcie to jest mylne, gdyż zgodnie z treścią umowy nabywamy jedynie prawo do korzystania z obiektu, natomiast wszelkie próby zakamuflowania powyższego, np. tytułowanie umowy w sposób naprowadzający, iż nabywamy na pewien czas własność może być uznane za wykroczenie – art. 139a § 2 kodeksu wykroczeń. Ponadto przedsiębiorcy powinni pamiętać, iż zabronione jest ukazywanie umowy timeshare jako inwestycji, która miałaby zapewnić nabywcy osiągnięcie w przyszłości korzyści majątkowych. Należy podkreślić, iż wszelkie postanowienia umowne, które będą mniej korzystne dla konsumenta, niż normy zawarte w ustawie o timeshare, są z mocy prawa nieważne, a na ich miejsce wchodzą przepisy ustawy.
Jako konsument należy uważać, żeby nie paść ofiarą nieuczciwych przedsiębiorców, którzy – do momentu wejścia w życie ustawy o timeshare – bardzo często stosowali nieuczciwe rozwiązania, mające na celu doprowadzenie do zawarcia rażąco niekorzystnej umowy. Praktyki te polegały na stosowaniu tzw. agresywnego marketingu, gdzie umowa była przedstawiana w związku z organizowanym pokazem, podczas którego usilnie namawiano do podpisania jej od razu, na miejscu, bez możliwości np. przedyskutowania z partnerem, wraz z budowaniem przekonania, iż oferta jest idealną okazją, wręcz zbawieniem, którego możemy dostąpić akurat tylko tego dnia. Klient często nie czytał uważnie umowy i tym samym nie zauważył lub w pełni nie uświadamiał sobie, że niektóre postanowienia są dla niego rażąco niekorzystne. Brak możliwości rozwiązania umowy, kary umowne w przypadku chęci odstąpienia od umowy czy ustalenie iż właściwym sądem do rozstrzygania sporów będzie sąd znajdujący egzotycznym kraju to tylko część przykładów.
Jakie są minusy prawa do korzystania z pięknego apartamentu na plaży w raju? W pierwszej kolejności to fakt, iż timeshare jest umową, której okres trwania wynosi zazwyczaj kilka lat.

Przez ten czas wiele rzeczy może się zmienić, np. w państwie obok naszej cudownej rezydencji wybuchnie wojna i tym samym przelot w określonym okresie będzie bardzo utrudniony, a nawet niebezpieczny. Ponadto sami możemy się znudzić krajem, który na początku nas zachwycał, lecz przy kolejnej wizycie zaczyna nużyć, przez co jedyną rzeczą, która będzie zmuszać nas do przyjazdu będzie wyłącznie timeshare.
Tak więc w momencie, gdy zastanawiamy się nad chwilowym porzuceniem pracy na rzecz egzotycznej przygody lub wypoczynku na piasku w egzotycznym kraju, należy pamiętać, iż oprócz zwykłych ofert biura podróży, możemy nabyć prawo co corocznego korzystania z domku np. na Hawajach.

Dawid Lewicki – RTiP

Jak wcześniej odzyskać zabrane prawo jazdy za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu?

Żeby wszystko było jasne. Nie pochwalamy prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. Jesteśmy temu stanowczo przeciwni. Niemniej jednak często trafiają do nas ludzie, którym „zdarzyło się przestawić samochód po tzw. jednym piwie” i pech chciał, że akurat w tych momencie zatrzymała ich Policja do kontroli. Cóż, wypadki się zdarzają. W takich sytuacjach prawnicy z naszej Kancelarii starają się pomóc takim osobom.

Wbrew pozorom nawet wyrok skazujący i orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów nie oznacza, że w sprawie nie da się już nic zrobić. Nowelizacja kodeksu karnego wykonawczego, która weszła w życie 18 maja 2015 r. wprowadziła w tym zakresie znaczne zmiany. Dodany został art. 182a, przewidujący możliwość skrócenia okresu orzeczonego zakazu prowadzenia pojazdów. Zgodnie z tym przepisem: Jeżeli zakaz prowadzenia pojazdów był wykonywany przez okres co najmniej połowy orzeczonego wymiaru, a w przypadku zakazu prowadzenia pojazdów orzeczonego na podstawie art. 42 § 3 lub 4 Kodeksu karnego przez okres co najmniej 10 lat, sąd może orzec o dalszym wykonywaniu tego środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową, o której mowa w art. 2 pkt 84 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2012 r. poz. 1137, z późn. zm.), jeżeli postawa, właściwości i warunki osobiste sprawcy oraz zachowanie w okresie wykonywania środka karnego uzasadniają przekonanie, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę nie zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.

Na czym dokładnie to polega? Otóż, po upływie co najmniej połowy orzeczonego okresu zakazu prowadzenia pojazdów osoba wobec, której ten środek karny został orzeczony, może zwrócić się do Sądu z wnioskiem o orzeczenie dalszego wykonywania tego środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową. W sytuacji zaś, gdy podstawą orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów był art. 42 § 3 lub 4 Kodeksu Karnego (środek karny został orzeczony dożywotnio) skazany może zwrócić się z takim wnioskiem, jeżeli zakaz ten był wykonywany przez okres co najmniej 10 lat.

Jak to wygląda w praktyce? Przykładowo osoba wobec której orzeczono środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 3 lat, po upływie 1,5 roku od czasu kiedy ten zakaz jest wykonywany, zwraca się do Sądu, który w I instancji wydał zakaz prowadzenia pojazdów, aby orzekł, że pozostałe do wykonania 1,5 roku zakazu będzie obejmować jedynie pojazdy nie wyposażone w blokadę alkoholową. Inaczej mówiąc, złożony przez skazanego wniosek uprawnia sąd do orzeczenia, że skazany po upływie połowy okresu trwania zakazu prowadzenia pojazdów będzie miał możliwość prowadzenia pojazdów, które są wyposażone w blokadę alkoholową. Musimy jednak pamiętać, że sam upływ czasu nie przesądza tego, że Sąd przychyli się do naszego wniosku. Ważne jest, aby nasz wniosek był należycie uargumentowany. Sąd bowiem rozpatrując wniosek bierze pod uwagę postawę, właściwości i warunki osobiste skazanego oraz jego zachowanie w okresie wykonywania orzeczonego środka karnego. Dla przykładu na korzyść skazanego może przemawiać to, że skazany ma utrudniony dojazd do pracy, np. wykonuje ją w godzinach nocnych, a w regionie w którym mieszka o tej porze nie kursuje transport publiczny. W sytuacji gdy sąd nie przychyli się do złożonego przez skazanego wniosku, wymieniony może zaskarżyć postanowienie sądu w tym zakresie składając zażalenie.
Jak z kolei wygląda procedura w przypadku przychylenia się przez Sąd do złożonego wniosku? Kiedy Sąd na skutek wniosku skazanego wyda postanowienie w przedmiocie zakazu prowadzenia pojazdu niewyposażonego w blokadę alkoholową, wówczas odpis tego wniosku jest przesyłany do Starosty właściwego dla miejsca zamieszkania skazanego, a konkretnie do Wydziału Komunikacji. W zależności od tego, na jaki okres został orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, Starosta albo odda skazanemu zatrzymane prawo jazdy, albo skieruje skazanego na kontrolny egzamin na prawo jazdy. Ten drugi przypadek będzie miał miejsce w sytuacji, gdy środek karny zakazu prowadzenia pojazdów będzie wykonywany dłużej niż rok czasu. Dopiero w momencie kiedy skazany odzyska utracony dokument prawa jazdy, opatrzony wzmianką o możliwości prowadzenia wyłącznie pojazdów wyposażonych w blokadę alkoholową, w jego samochodzie będzie możliwe założenie takiego zabezpieczenia. Działanie blokady ma polegać na tym, że kierowca, który chce uruchomić pojazd wyposażony w blokadę alkoholową w pierwszej kolejności musi wprowadzić powietrze do specjalnego ustnika. W momencie, gdy w wydychanym przez kierującego pojazdem powietrzu poziom stężenia alkoholu przekroczy 0,1 mg/dm3 blokada alkoholowa automatycznie uniemożliwi uruchomienie silnika, poprzez zablokowanie rozrusznika samochodu.

I choć nowy przepis obowiązuje od prawie roku, jego zastosowanie jest niemożliwe. Powodem powyższego jest ciągły brak regulacji określających wymagania funkcjonalne i wymogi techniczne jakie musi spełniać taka blokada alkoholowa. Gdyby jednak, w niedalekiej przyszłości projekt rozporządzenia doczekał się oficjalnej publikacji musimy pamiętać, że jeżeli zakaz prowadzenia pojazdów orzeczono przed dniem wejścia w życie nowelizacji ustawy tj. przed dniem 18 maja 2015 r., wówczas o możliwość prowadzenia pojazdów wyposażonych w blokadę alkoholową skazany będzie się mógł ubiegać po upływie 18 miesięcy wykonywania tego środka karnego. W sytuacji zatem, gdy wobec skazanego prawomocnym wyrokiem sądu orzeczono zakaz prowadzenia pojazdów na okres 2 lat przed dniem 18 maja 2015 r. skazany o możliwość prowadzenia pojazdów wyposażoną w blokadę alkoholową będzie mógł się ubiegać dopiero po upływie 18 miesięcy, a nie po upływie roku wykonywania tego środka karnego.

Katarzyna Działo
Prawnik – Roczniak Tokarczyk i Parnerzy

11348954_10204569008132692_345928831_n (1) (2)

Kłopotliwe roszczenie o wynagrodzenie

Dla osób będących szczęśliwie zatrudnionych na podstawie umowy o pracę słowem klucz jest „wynagrodzenie”. Pracodawca w umowie wskazuje bowiem rozmaite składniki naszego wynagrodzenia, które na papierze wyglądają dość okazale i tworzą całkiem pokaźną sumkę. Jednak tak naprawdę najbardziej interesuje nas ile rzeczywiście otrzymamy na tzw. „rękę”. Mało kto zagłębia się w rozszyfrowywanie księgowych zwrotów netto czy brutto.

Zaczyna mieć to jednak realne znaczenie, kiedy np. chcemy od naszego pracodawcy wyegzekwować należne nam pieniądze za wykonaną pracę bądź za niewykorzystany urlop wypoczynkowy.

W sytuacji, gdy chcemy wystąpić na drogę sądową w celu wyegzekwowania należnych nam pieniędzy musimy w pozwie podać tzw. wartość przedmiotu sporu. Od tej wartości uzależniona będzie m.in. konieczność uiszczania opłaty od pozwu oraz właściwość rzeczowa sądu.

Wartość przedmiotu sporu w sprawach pracowniczych powinna być określana w kwocie brutto, czyli w sytuacji gdy pracodawca nie wypłacił nam wynagrodzenia za jeden miesiąc wartość przedmiotu sporu stanowić będzie kwota, która widnieje na naszej umowie, a nie tak którą jest nam wypłacana po potrąceniu należnych składek.

Należy się przygotować, że pracodawca będzie kwestionował wysokość naszego roszczenia, właśnie dlatego że zostało ono podane w wysokości brutto, powołując się właśnie na odprowadzane składki, zaliczki itp. W tym miejscu należy się jednak odwołać do linii orzeczniczej przyjętej przez Sad Najwyższy i m.in. uchwały z dnia 7 sierpnia 2007 r. w sprawie o sygn. akt III ZP 13/01, w którym Sąd Najwyższy słusznie stwierdził, iż: „Sąd pracy zasądzając wynagrodzenie za pracę nie odlicza od tego wynagrodzenia zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych oraz składek na ubezpieczenie społeczne”.

W związku z powyżej przedstawionym poglądem Sądu Najwyższego pomimo tego, iż pracodawca rzetelnie odprowadzał wszelkie składki i inne należności, kwota jaką powinien zasądzić sąd będzie kwotą brutto.

Wnosząc więc pozew przeciwko pracodawcy należy wnikliwie zapoznać się z rzeczywistą wysokością naszego wynagrodzenia i żądać kwoty, która faktycznie nam się należy.

Katarzyna Pasek – aplikant radcowski

Ułatwienia w spółkach jawnych

Spółka jawna to obecnie jedyna spółka prawa handlowego, do zawiązania której wystarczy, aby wspólnicy zawarli umowę spółki w formie pisemnej pod rygorem nieważności (art. 23 ksh). Ugruntowanym w doktrynie wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, kiedy przedmiotem wkładu do spółki jawnej miała być własność nieruchomości. Wówczas umowa spółki winna zostać zawarta w formie aktu notarialnego. Takie stanowisko doktryny stanowi próbę pogodzenia unormowań przyjętych w kodeksie spółek handlowych dla tworzenia spółki jawnej z przepisami kodeksu cywilnego, odnoszącymi się do przeniesienia własności nieruchomości. Powyższa praktyka stosowana jest przez sądy rejestrowe od wielu lat. Mając jednak na uwadze treść art. 23 ksh wydaje się, że ustawodawca chciał uniknąć tego rodzaju rozwiązania, wprowadzając uproszczone regulacje prawne, dotyczące tworzenia i funkcjonowania spółki jawnej, ustanawiając jedynie zwykłą formę pisemną umowy zawiązującej spółkę. Dlatego też ww. poglądy doktryny od lat budziły wątpliwości Sądu Najwyższego.

W postanowieniu z dnia 25 listopada 2015 r. (sygn. akt: II CSK 723/14) Sąd Najwyższy podszedł do powyższego zagadnienia nieco inaczej. Podzielił on bowiem stanowisko z orzeczenia z 14 stycznia 2015 r. (sygn. akt II CSK 85/14), w którym Sąd Najwyższy opowiedział się za dopuszczalnością zawarcia umowy spółki jawnej w formie pisemnej również wtedy, gdy wspólnicy wnoszą do spółki własność nieruchomości. W takim jednak przypadku konieczne będzie zawarcie kolejnej umowy – przenoszącej własność nieruchomości na spółkę – po jej zarejestrowaniu w KRS. Do zawiązania spółki nie będzie więc potrzebny udział notariusza, co znacznie przyspiesza i upraszcza procedurę.

Przytoczone powyżej stanowisko Sądu Najwyższego może jednak wśród wspólników spółek jawnych budzić wiele wątpliwości. Sąd Najwyższy nie podjął się bowiem rozważań co do zależności pomiędzy art. 23 ksh a art. 158 kc. Nie wyjaśnił, czy art. 23 ksh ma być traktowany jako lex specialis wobec art. 158 kc, czy też ignorowanie dyspozycji art. 158 kc ma wynikać z innych orzeczeń Sądu Najwyższego. Wspólnikom nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko zaczekać na reakcję sądów rejestrowych, które w praktyce zmuszone będą rozstrzygnąć powyższe wątpliwości.

Natalia Sopel
Aplikant radcowski III roku

ZEZWOLENIE NA POBYT CZASOWY I PRACĘ DLA CUDZOZIEMCA

W związku z sytuacją polityczną w Europie, a w szczególności na Ukrainie, coraz więcej obcokrajowców chce zalegalizować swój pobyt na terytorium naszego państwa. Większość z nich przebywa na w Polsce na podstawie różnego typu wiz, jednakże pozwalają one jedynie na krótkoterminowe przebywanie w naszym państwie. Instytucją prawną pozwalającą na dłuższy i legalny pobyt na terytorium Rzeczypospolitej jest pozwolenie na pobyt czasowy i pracę. Jest ono wydawane, gdy głównym celem pobytu obcokrajowca jest podjęcie lub dalsze wykonywanie pracy na terytorium Polski.
W celu uzyskania ww. pozwolenia należy spełnić szereg przesłanek, które zostały unormowane w art. 114 Ustawy z dnia 12 grudnia 2013 o cudzoziemcach (Dz.U. z 2013 r. poz. 1650). Należą do nich m. in. : posiadanie źródła „stabilnego i regularnego dochodu wystarczającego na pokrycie kosztów utrzymania siebie i członków rodziny pozostających na jego utrzymaniu”, które zapewnia wynagrodzenie w odpowiedniej wysokości, posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego oraz zapewnionego miejsca zamieszkania.
Pierwszą z ustawowych przesłanek koniecznych do uzyskania zezwolenia na pobyt czasowy jest posiadanie przez cudzoziemca zatrudnienia, które pozwoli mu na uzyskanie stabilnego źródła dochodu. Art. 114 ust. 2 ustawy o cudzoziemcach stanowi, iż osoba ubiegająca się o przedmiotowe zezwolenie powinna mieć miesięczny dochód wyższy niż kwota uprawniająca do świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej określonej w ustawie z dnia 12 marca 2004 r. w przeliczeniu na każdego członka rodziny cudzoziemca. Obecnie kryteria dochodowe uprawniające do otrzymywania pomocy społecznej ze strony państwa zostały ustalone na 634 zł dla osoby samotnie gospodarującej oraz 514 zł dochodu na osobę pozostającą we wspólnym, rodzinnym gospodarstwie domowym.
Kolejną przesłanką niezbędną do uzyskania zezwolenia na pobyt czasowy jest posiadanie przez cudzoziemca stałego miejsca zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz ubezpieczenia zdrowotnego. Pierwszy z ww. warunków jest spełniony w momencie gdy osoba ubiegająca się o wydanie zezwolenia na pobyt czasowy i pracę przedstawi w urzędzie zaświadczenie z akt ewidencji o zameldowaniu potwierdzające posiadanie przez cudzoziemca aktualnego meldunku. Powyższy dokument jest wydawany przez właściwy ze względu na miejsce zameldowania urząd miasta lub gminy po uiszczeniu opłaty skarbowej. Celem udokumentowania posiadania ubezpieczenia zdrowotnego należy w urzędzie przedstawić zgłoszenie pracownika do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub potwierdzenia odprowadzanych przez pracodawcę składek. W przypadku gdy osoba ubiegająca się o przedmiotowe zezwolenie nie posiada takiego ubezpieczenia powinna przedstawić prywatnie opłaconą polisę ubezpieczeniową, z której będzie wynikało, iż ubezpieczyciel zobowiązuje się do pokrycia ewentualnych kosztów leczenia cudzoziemca na terytorium Polski.
Jednym z najtrudniejszych do spełnienia warunków umożliwiających otrzymanie zezwolenia na pobyt czasowy i pracę jest udokumentowanie przez pracodawcę, iż nie jest on w stanie znaleźć pracownika, który będzie posiadał odpowiednie kwalifikację na lokalnym rynku pracy. Chodzi tutaj o przedstawienie przez pracodawcę zezwolenia na zatrudnienie cudzoziemca wydanego przez właściwy urząd wojewódzki, po uzyskaniu informacji od starosty o braku możliwości znalezienia na dane stanowisko osoby, która podjęłaby się wykonywania pracy, w oparciu o rejestr bezrobotnych lub bezowocnego zakończenia rekrutacji zorganizowanej przez pracodawcę.
Od wykazania przesłanki niemożliwości zaspokojenia potrzeb kadrowych na lokalnym rynku pracy są zwolnieni pracodawcy, którzy chcą zatrudnić osobę wykonującą pracę ujętą w wykazie, o którym mowa w ustawie z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (art. 10 ust. 4 pkt 1), przed złożeniem przedmiotowego wniosku cudzoziemiec posiadał zezwolenie na pracę lub na pobyt i prace u tego samego pracodawcy i na tym samym stanowisku, spełniają warunki przewidziane w Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie określenia przypadków, w których zezwolenie na pracę cudzoziemca jest wydawane bez względu na szczegółowe warunki wydawania zezwoleń na pracę cudzoziemców (Dz.U. 2009 Nr 16, poz. 85 z późniejszymi zmianami) lub cudzoziemiec spełnia inne warunki pozwalające na zwolnienie go z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę. Jednym z takich warunków jest na przykłada posiadanie obywatelstwa takiego państwa jak Armenia, Białoruś, Gruzja, Rosja czy Ukraina. Mogą oni pracować w Polsce na podstawie oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi złożonego przez pracodawcę w właściwym miejscowo Powiatowym Urzędzie Pracy.
Dodatkowo do wniosku należy załączyć: 4 aktualne fotografie spełniające określone parametry, przetłumaczony przez tłumacza przysięgłego akt urodzenia, aktualny dokument podróży (np. paszport) oraz potwierdzenie uiszczenia opłaty od wniosku. Warto zaznaczyć, iż osoba ubiegająca się o wydanie zezwolenia na pobyt czasowy i pracę w chwili składania wniosku musi legalnie przebywać na terytorium Polski, złożyć wniosek osobiście oraz posiadać wszelkie dokumenty potwierdzające dane ujawnione w formularzu. Wniosek należy złożyć w urzędzie wojewódzkim właściwym ze względu na miejsce zamieszkania cudzoziemca.

Jolanta Klimkiewicz
Aplikant adwokacki I roku
Roczniak Tokarczyk i Partnerzy

Wieczny odpoczynek ale czy wieczny spokój … ?

Niczego w życiu nie możemy być bardziej pewni jak podatków i śmierci. Jedno i drugie przychodzi nagle, niespodziewanie i bez zaproszenia. Jakkolwiek z podatkami można jakoś walczyć, natomiast ze śmiercią nikomu się jeszcze nie udało…

Śmierć wieńczy nasz pobyt na tym świecie ale wraz z nią nie zawsze znikają wszelkie problemy zmarłego. Często dopiero po śmierci okazuje się, że zmarły zostawił rodzinie spadek
i to w nienajlepszym tego słowa znaczeniu.

Czym w ogóle jest spadek, niby odpowiedź sama się nasuwa… pewnie to olbrzymi majątek, dzięki któremu przyszłe pokolenia nie będą musiały pracować. Spadek to faktycznie cały majątek zmarłego, w skład którego wchodzić mogą zarówno wartościowe przedmioty, nieruchomości i gotówka na koncie, jednakże do tej beczki miodu należy dodać łyżkę dziegciu… W skład spadku wchodzą także wszelkie zobowiązania osoby zmarłej czyli popularnie rzecz ujmując długi.
Niestety często zdarza się, że najbliżsi dowiadują się o długach, dopiero z chwilą otrzymania pierwszego wezwania do zapłaty. Czy można temu zapobiec ? Wszystko zależy od naszego refleksu i chociażby niewielkiej znajomości przepisów. W świetle nowych przepisów kodeksu cywilnego po osobie zmarłej po 28 października 2015 r. spadkobiercy nabywają spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Czym w takim wypadku jest ów inwentarz ? Inwentarz, tłumacząc to w najprostszy sposób, składa się ze wszystkich przedmiotów, nieruchomości, gotówki, czyli przysłowiowych plusów. Przyjmując spadek z dobrodziejstwem inwentarza dziedziczymy wszelkie pozostawione długi zmarłego do wysokości tychże plusów. W praktyce oznacza to, że jeżeli nasz spadkodawca(osoba zmarła) miała długi w wysokości 100 tys. zł a jej inwentarz (czyli wszystkie pozostawione przedmioty, gotówka itp.) warty jest 50 tys. zł wówczas ponosimy odpowiedzialność wyłącznie co do 50 tys. zł – wartość majątku.

Pojawia się w tym miejscu pytanie jak obliczyć wartość pozostawionego majątku. Możemy to zrobić na dwa sposoby. Po pierwsze sporządzamy samodzielnie tzw. wykaz inwentarza według wzoru stanowiącego załącznik do rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 17 grudnia 2015 r. Wówczas sami wpisujemy te przedmioty, o których wiemy i określamy ich wartość. Ponadto wypisujemy wszystkich znanych nam wierzycieli (osób/podmiotów u których zadłużony był zmarły) i kwoty zadłużenia. Tak sporządzony wykaz inwentarza przesyłam do sądu ostatniego miejsca zamieszkania zmarłego.

Możemy także taki wykaz inwentarza sporządzić u notariusza w formie protokołu, który zostanie przez notariusza przesłany do sądu. Przy sporządzaniu prywatnego wykazu inwentarza należy bardzo dokładnie określić jakim majątkiem dysponował zmarły, tzn. szczegółowo wymienić wszystko to co po sobie zostawił oraz z należytą starannością wycenić składniki majątku. Każde niedbalstwo lub choćby niewielka próba uszczuplenia wartości majątku będzie narażała nas na ponoszenie pełnej odpowiedzialności za długi zmarłego, co wiązałoby się
z dopłacaniem z własnej kieszeni. Ustawodawca nie określił także terminu do sporządzenia takiego wykazu, jednak lepiej z tym nie zwlekać.

Prywatny wykaz inwentarza jest instytucja nową, która została wprowadzona w celu „zaoszczędzenia” na kosztach komornika. Do 28 października 2015 r bowiem to komornik dokonywał spisu inwentarza, co było dość kosztowne.
Jednak należy się zastanowić, czy ta oszczędność się nam opłaci. Wierzyciele,
a w szczególności banki, bardzo ostrożnie podchodzą do prywatnych wykazów inwentarza,
w których spadkobierca sam określa wartość poszczególnych przedmiotów. W większości przypadków takie wykazy są kwestionowane, co może spadkobiercę narazić na koszty i w rezultacie ponoszenie większej odpowiedzialność finansowej, niż początkowo wyliczył.

Wydaje się więc mimo wszystko najrozsądniejszym rozwiązaniem zwrócić się do komornika o sporządzenie spisu inwentarza i do zatwierdzenia go przez sąd. Wówczas taki spis będzie ciężko wierzycielowi podważyć, co ostatecznie zabezpiecza spadkobierców przed ewentualną odpowiedzialnością.

Reasumując, nie należy definitywnie kwestionować i negować prywatnych wykazów inwentarza, gdyż ustawodawca miał jak najlepsze intencje wprowadzając taką instytucję do kodeksu cywilnego. Dzięki temu można sporo zaoszczędzić i mieć podstawę do niepłacenia za wszystkie długi zmarłego. Należy jednak mieć na uwadze to, że wierzyciele będą próbować egzekwować swoje należności wszelkimi możliwymi sposobami. W związku z czym jeżeli zadłużenie jest bardzo duże, a majątek niewielki, warto zastanowić się nad komorniczym spisem inwentarza.

Katarzyna Pasek – prawnik
Roczniak Tokarczyk i Partnerzy
Aplikant Radcowski